Frustracje i sukcesy przy tworzeniu filmu z AI

  1. To miał być krótki film… a wyszło zupełnie inaczej
  2. Pomysł prosty jak życie – 5 klatek i jedna historia
  3. Narzędzia AI, które wybrałam (i dlaczego nie było idealnie)
  4. Co było dla mnie najtrudniejsze – szczerze i bez wstydu
  5. Moment, w którym prawie odpuściłam
  6. Jak wyglądał proces – bardzo uproszczony
  7. Czego nauczył mnie ten amatorski projekt
  8. Dlaczego mimo wszystko było warto
  9. Na koniec – jeśli jesteś w podobnym miejscu
  10. Jeśli chcesz:
  11. A na koniec pytanie do Ciebie:

Nie jest to film profesjonalny.
Nie jest perfekcyjny.
I zdecydowanie nie powstał „w kilka minut dzięki AI”.
To mój pierwszy film stworzony z wykorzystaniem narzędzi AI – zrobiony powoli, niepewnie, momentami z frustracją, a momentami z ogromną satysfakcją. Powstał jako zaliczenie przedmiotu Generowanie obrazu i wideo poprzez AI na studiach podyplomowych Marketing internetowy 2024/25 (WSiZ Rzeszów), ale bardzo szybko stał się czymś bardziej osobistym niż akademickim.
Ten wpis jest zapisem drogi od pomysłu do publikacji, bez udawania, że było łatwo.

To miał być krótki film… a wyszło zupełnie inaczej

Na początku naprawdę myślałam, że:

„To tylko krótki film, przecież AI zrobi większość pracy”.

Dziś wiem, jak bardzo się myliłam.

Największym zaskoczeniem nie była technologia, ale czas i energia, jakie pochłonął ten projekt. Każda decyzja – od obrazu, przez ruch, po dźwięk – wymagała myślenia, testowania i… pogodzenia się z tym, że coś po prostu nie wyjdzie tak, jak sobie wyobrażałam.

I to jest ważne:
AI nie zabiera trudności.
AI ją tylko zmienia.

Pomysł prosty jak życie – 5 klatek i jedna historia

Pierwszym etapem, było

Chciałam opowiedzieć krótką, prostą historię:

  • o mnie,
  • o nowym etapie,
  • o odkrywaniu siebie na nowo,
  • o tym, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa.

Powstał bardzo prosty konspekt:

5 klatek ułożonych w historię:

  1. zatrzymanie,
  2. codzienność,
  3. refleksja,
  4. decyzja,
  5. nowy początek.

Bez wielkiej symboliki. Bez udawania.
Po prostu coś, co czułam, że jest moje.

Narzędzia AI, które wybrałam (i dlaczego nie było idealnie)

Do realizacji użyłam kilku narzędzi – każde do innego etapu:

  • Grafiki – Pimento
  • Animacja / poruszenie obrazu – Runway
  • Muzyka – Suno
  • Lektor – ElevenLabs
  • Montaż – CapCut

Na liście wygląda to całkiem profesjonalnie. W praktyce było to głównie sprawdzanie, poprawianie i kombinowanie — mówiąc zupełnie szczerze.

Największym problemem przy generowaniu grafik było:

  • zachowanie tej samej twarzy,
  • spójność mimiki,
  • naturalność gestów.

Próbowałam też innych narzędzi, ale finalnie zostałam przy Pimento, bo tam efekt był „najmniej zły” – a to w tym projekcie naprawdę dużo znaczyło.

Co było dla mnie najtrudniejsze – szczerze i bez wstydu

Najuczciwsza odpowiedź brzmi:
trudne było właściwie wszystko.

Ale jeśli mam wskazać konkrety:

  • klasyczne AI-problemy z kończynami (tak, zdarzały się palce „nadmiarowe”),
  • nienaturalne detale twarzy – u mnie szczególnie zbyt szeroko otwarte usta przy piciu kawy,
  • każda kolejna poprawka często pogarszała efekt, zamiast go ratować,
  • bardzo ograniczona liczba generacji w darmowych wersjach narzędzi,
  • zmęczenie decyzyjne: czy to już wystarczająco dobre, czy jeszcze poprawiać?

W pewnym momencie zrozumiałam coś ważnego:

każda kolejna próba nie zawsze prowadzi do lepszego efektu.

Zostawiłam najlepszą wersję, nie idealną. I to była trudna, ale dobra decyzja.

Moment, w którym prawie odpuściłam

Był taki moment, kiedy pomyślałam:

„To bez sensu. To i tak wygląda amatorsko.”

I wiesz co?
To prawda. To jest amatorskie.

Ale potem przyszła inna myśl:

„To mój pierwszy film. On ma prawo taki być.”

I to był przełom.

Jak wyglądał proces – bardzo uproszczony

  1. pomysł i emocja,
  2. ułożenie „scenariusza”,
  3. generowanie wielu wersji obrazów,
  4. wybór „najmniej problematycznych”,
  5. animacja statycznych kadrów,
  6. dodanie muzyki i lektora,
  7. prosty montaż.

Bez fajerwerków. Bez zaawansowanych technik.
Po prostu krok po kroku.

Czego nauczył mnie ten amatorski projekt

Ten film nauczył mnie kilku bardzo ważnych rzeczy:

  • że AI nie skraca drogi do zera,
  • że frustracja jest częścią procesu twórczego,
  • że „wystarczająco dobrze” to czasem najlepsza opcja,
  • że wytrwałość naprawdę wygrywa z perfekcjonizmem.

I że nie trzeba być ekspertem technologicznym, żeby:

  • eksperymentować,
  • uczyć się,
  • tworzyć.

Dlaczego mimo wszystko było warto

Ten film nie jest wizytówką perfekcji.
Jest zapisem momentu w drodze.

Dla mnie to dowód, że:

  • mogę się uczyć nowych rzeczy,
  • mogę zaczynać od zera,
  • mogę tworzyć, nawet jeśli nie czuję się „gotowa”.

I dokładnie to chcę przekazywać dalej – szczególnie w kontekście e-commerce i przedsiębiorczości:
AI nie wymaga ideału. Wymaga ciekawości.

Na koniec – jeśli jesteś w podobnym miejscu

Jeśli:

  • boisz się, że Twój projekt będzie zbyt prosty,
  • myślisz, że inni robią „lepiej”,
  • odkładasz start, bo jeszcze się uczysz,

to powiem jedno:
to normalne.

Ten film możesz zobaczyć tutaj:
👉https://www.youtube.com/shorts/23ibtOn_Qes

Jeśli chcesz:

  • zapisać się do Newslettera,
  • porozmawiać 1:1,
  • wymienić się doświadczeniami,
  • albo po prostu powiedzieć „też tak mam”,

napisz. Chętnie wysłucham, wesprę i – jeśli będę umiała – pomogę.

A na koniec pytanie do Ciebie:

Co najbardziej blokuje Cię przed zrobieniem pierwszego, niedoskonałego kroku?

Dodaj komentarz